czwartek, 8 września 2011

Entropia.

  Entropia jest mrocznym blaskiem pustki wypełniającej bezmiar wszechświata, az po jego nieistniejące brzegi. Jest też entropia cieniem dawnych i subtelnych uczuć powplatanym w blednące z każdym dniem wspomnienia. Entropia to również wielki napędzany rzeką czasu młyn mielący w swoich żarnach rzeczywistość. Jego mąką karmią się głupcy marzący o sławie, pieniądzach i miłości- ślepi niewolnicy przemijalnych wartości i  uniesień.
  Entropia to także subtelny podstęp Boga,który tak naprawdę nigdy nie chciał żebyśmy byli podobni do niego.W podwójnej helisie życia i rozwoju podstępnie poukrywał kwanty destrukcji, które przy każdym ruchu komórkowej klepsydry czynią nas trochę bardziej śmiertelnymi.
  Bywa tez entropia ciepłym i radosnym przemijaniem,eterycznym i niewidzialnym Fidiaszem,który na szczęśliwych twarzach rzeźbi zmarszczki wyznaczające subtelnie coraz bliższy Kres.
  Dla fizyków entropia jest jak Wiara dla Mojżesza na pustyni. Zawsze i wszędzie, nieważne co by się działo entropia pokazuje właściwy kierunek Czasu i przepływu energii.Jest chyba jednym fenomenem który wypełnia coraz bardziej bezkresna Pustkę.
  Dla mnie entropia jest miara jałowości mojej egzystencji.Wszystko czego się dotknę,wszystko co jest dla mnie ważne, wszystko czym się kieruje,czego potrzebuje,czego pragnę rozpada się w niewidzialny pyl gorzkich doświadczeń. Jestem jak Midas,którego dotyk kreuje zawód i rozczarowanie. Nieskończenie znużony Syzyf toczący skałę własnej, ślepej nadziei.
  Na tu i teraz nie pozostaje mi nic innego niż unieść swoje przeklęte dłonie i przyłożyć je do rozpalonego czoła. Niech boska entropia przeniknie do centrum mojego Świata i uwolni mnie od wszystkich i wszystkiego…