niedziela, 10 czerwca 2012

Pustka.


  Garsc bolesnego milczenia zamknieta w ironicznie obojetnej przestrzeni betonowego pudelka.
Niewidzialne slady wspomnien niczym blizny na swiezo zdartej i gotowej do garbowania  skorze przeszlosci.
  Drazniacy szelest wlasnego juz tylko oddechu-ekspresja wyjatkowo dzisiaj bolesnego poczucia odrebnosci.
  Zanikajacy zapach ulotnych i na pozor nic nieznaczacych chwil- z czasem wazacych jednak coraz wiecej tak jak drobne strumyki wody, które tworza w uporzadkowanej gromadzie wielka rzeke przeplywajacych doznan.
  Przesłoniete usmiechnietą maska i pelne tonacych emocji ludzkie akwarium pozbawione czujnych kocich oczu. Po raz pierwszy od bardzo dawna nie musze się obawiac,ze ktokolwiek będzie w stanie cos z niego wylowic.
  Ostre jak brzytwa krawedzie scian wysmiewaja mnie zlosliwie swoim zimnym geometrycznym porzadkiem. Doskonale wiedza, ze od dzisiaj sa rusztowaniem, na którym będę mogl już bez zadnych hamulcow budowac swoje coraz bardziej falszywe poczucie Wszechmocy.
  Bezczelna cisza z kazda godzina staje się coraz bardziej namacalnie i natarczywie wszechistniejaca. Kiedys wydawala się slodka obietnica wytchnienia i spokoju,ale niestety jak wiekszosc wyobrazen okazala się syrenim spiewem wyjatkowo okrutnego klamstwa.

Na szczescie niezawodny Smutek jest w poblizu, moj zawsze obecny i wierny towarzysz.
Tak naprawde jest on  dla mnie płótnem na którym rzeczywistosc maluje jakze banalne i nuzace pejzaze codziennosci:ludzi szorstkich i nieciekawych jak kostka szarego mydla,wydarzenia znaczace tyle co ludzki oddech w bezkresie gorskiego powietrza i wspomnienia istniejace już tylko jako zapis informacji w galaretowatych procesorach zywych komputerow.

Pustka jest dla mnie jedynym ratunkiem. Rozplynac się, rozpasc, zabezistniec, odrzeczywistnic, wyparowac,zniknac!
Stac się czescia nieporzadku tak wielkiego,ze jego istnienie nie wymaga usprawiedliwienia i przyczyny.
Po prostu:NIE BYĆ!

Ach jak się rozmarzylem…