Garsc bolesnego milczenia zamknieta w
ironicznie obojetnej przestrzeni betonowego pudelka.
Niewidzialne slady
wspomnien niczym blizny na swiezo zdartej i gotowej do garbowania skorze przeszlosci.
Drazniacy szelest wlasnego juz tylko oddechu-ekspresja
wyjatkowo dzisiaj bolesnego poczucia odrebnosci.
Zanikajacy zapach ulotnych i na pozor nic
nieznaczacych chwil- z czasem wazacych jednak coraz wiecej tak jak drobne
strumyki wody, które tworza w uporzadkowanej gromadzie wielka rzeke
przeplywajacych doznan.
Przesłoniete usmiechnietą maska i pelne
tonacych emocji ludzkie akwarium pozbawione czujnych kocich oczu. Po raz
pierwszy od bardzo dawna nie musze się obawiac,ze ktokolwiek będzie w stanie
cos z niego wylowic.
Ostre jak brzytwa krawedzie scian wysmiewaja
mnie zlosliwie swoim zimnym geometrycznym porzadkiem. Doskonale wiedza, ze od
dzisiaj sa rusztowaniem, na którym będę mogl już bez zadnych hamulcow budowac
swoje coraz bardziej falszywe poczucie Wszechmocy.
Bezczelna cisza z kazda godzina staje się
coraz bardziej namacalnie i natarczywie wszechistniejaca. Kiedys wydawala się
slodka obietnica wytchnienia i spokoju,ale niestety jak wiekszosc wyobrazen
okazala się syrenim spiewem wyjatkowo okrutnego klamstwa.
Na szczescie
niezawodny Smutek jest w poblizu, moj zawsze obecny i wierny towarzysz.
Tak naprawde jest
on dla mnie płótnem na którym
rzeczywistosc maluje jakze banalne i nuzace pejzaze codziennosci:ludzi
szorstkich i nieciekawych jak kostka szarego mydla,wydarzenia znaczace tyle co
ludzki oddech w bezkresie gorskiego powietrza i wspomnienia istniejace już
tylko jako zapis informacji w galaretowatych procesorach zywych komputerow.
Pustka jest dla
mnie jedynym ratunkiem. Rozplynac się, rozpasc, zabezistniec, odrzeczywistnic,
wyparowac,zniknac!
Stac się czescia
nieporzadku tak wielkiego,ze jego istnienie nie wymaga usprawiedliwienia i
przyczyny.
Po prostu:NIE BYĆ!
Ach jak się
rozmarzylem…