poniedziałek, 1 października 2012

Cień.


  Jestem tylko cieniem tego kim naprawdę mógłbym być. Marna imitacją, podróbką bez żadnego znaczenia. Szyderstwem z idei doskonałości, bezwartościową kopią boskiego projektu. Jednym z nic nieznaczących zer, których nieskończona ilość sumuje się bez przerwy do zawartości Wszechświata.
  Jestem zbednym oddechem w calym szalonym huraganie zdarzen,który rzezbi historie i swiat. Żałośnie nieoryginalna Kroplą zbędnej wody w całym oceanie dziejów, jednym z miriadow lisci drzacym na sama mysl o nieuchronnym i ostatecznym upadku.
  Jestem pustym dzwiekiem skladajacym się na wielka symfonie zbednych istnien, wyblaklym obrazem w muzeum zycia odwiedzanym tylko przez kochajacych kicz slepcow.
  Jestem skaza w idealnej hierarchii przekonan i wartosci, nienaturalnym wybrykiem topiacym się z przerazeniem w strumieniu niezrozumialych ludzkich slabosci.
  Jestem niewolnikiem statystki, rzutem kośćmi pomiędzy jednym a drugim uderzeniem serca. Kazda moja chwila wysycona jest przerazajacym oczekiwaniem na rezultaty niekończących się losowań. Z niewyobrażalnym strachem myślę o momencie kiedy wynikiem będzie już tylko wieczna cisza.
  Jestem najmarniejszym wyznawca pustki i chaosu,nawet prawdziwym bogom nie umiem się poklonic do konca. Jestem  tez dziurawym sitem lowiącym prawdy w studni Objawienia. Wyłowiłem już tak wiele rozczarowan, szkoda tylko ze nawet one nie pozostaja we mnie dłużej niż zaledwie chwile.
  Jestem kolekcjonerem doznań bez żadnej wartości: od  fałszywej ekstazy ukrytej w przezroczystej butelce  po prawdziwie chwytający za serce blask ciemnych oczu.Wszystko to jest tylko żałosnym tłem dla smutku i samotności, którymi wymalowane jest moje wnętrze.

  Przerażająca rzeczywistosc rozszeptala mnie na kawałeczki strachu obojętnymi ustami Codziennosci.
Dzisiaj jestem inny niz wszyscy a jednoczesnie obrzydliwie taki sam.
Dzisiaj jestem tylko czlowiekiem…