piątek, 19 kwietnia 2013

Nikt.

Jestem nikim!
Sługa obowiązków nudnych, meczących i banalnych, niewolnik dni oraz chwil bez smaku i znaczenia
Destrukcyjne i pełne chaotycznych instynktów zwierzę uwiezione w ciasnej i kruchej skorupie intelektu.
Potrzeba istnienia niewolniczo zależna od neurohormonalnej układanki rozsypanej w kapryśny i bezładny wzór.
Popękane naczynie pełne wspomnień tak mrocznych, ze ich blask wydobywa się nawet spod sparaliżowanych snem powiek.
Podświadoma otchłań pragnień wypełniona wizją butelek pobrzękujących niczym niewidzialne kajdany.
Namiętny i oddany użytkownik kolorowych pigulek, które obiecują żebraczą porcję ulgi wyrażoną w miligramach. Niestety nawet nadzieja łykana garściami ginie we mnie bez żadnego śladu.
Poddany zwierzęcej natury szczerzącej  pełną instynktów paszczę przez okrągłe niczym młyńskie kola  źrenice.
W złowrogim cieniu dopaminowej klatki stoję nad  przepaścią zachęcającą do skoku obrzydliwym mlaśnięciem znienawidzonych pragnień.
Jej krawędź jest cienką i niemal niewidzialną granicą oddzielającą rozsądek od obłędu.
Jeden krok i zamienilbym się w marne krwiste istnienie - bez cienia duszy w straszących zużyciem oczodołach.

Jeden mały krok!

Gdyby Bóg kochał mnie choć trochę nigdy nie pozwoliłby mi się narodzić!