wtorek, 22 kwietnia 2008

Uczciwość.

Uczciwość jest zgodą na prawdziwość własnego istnienia i na przeżywanie siebie samego zawsze i wszędzie.Jest też uczciwość szczerym aktem smakowania ze Źródła swoich upadków i klęsk-bez skrzywienia,zaprzeczania i szukania innych, fałszywych Źródeł.Uczciwość nie może istnieć bez Szczerości, obie bliźniacze siostry skrywają się w umysłach tych , którzy kochają Prawdę nieodwzajemnioną często miłością.Uczciwość jest potężną siła i energią-pozwala mówić "Kocham Cie" lub "Nienawidzę" wtedy kiedy fatalne siły wołają w Duszy, o to żeby je wyzwolić.Nie zrozumcie mnie źle, nie postrzegam Uczciwości jako imperatywu mówienia innym prawdy.Wręcz przeciwnie, dla mnie Uczciwość jest byciem w prawdzie z samym sobą. Mogę okłamywać cały świat,ale jeśli z sobą jestem prawdziwy wówczas Uczciwość będzie ze mną, nieważne co myślą lub uważają na ten temat inni. Często patrzę ze zgrozą,przerażeniem i litością na biedne ludzkie marionetki ślepe na głos Prawdy.Pogubieni we własnych iluzjach,zaprzeczeniach i racjonalizacjach walczą z cieniami nigdy nie kończących sie problemów.Niektórym czasem nawet pomagam,co daje mi przyznam odrobinę boskiej satysfakcji.Uczciwość jest warunkiem koniecznym i dostatecznym poznania siebie i osiągnięcia choćby minimalnego poziomu kontroli nad własnym życiem.Bez uczciwości sukces jest przypadkiem a porażka i cierpienie wydają się natrętnie powracającą normą, bez uczciwości nie można szczerze i uczciwie kontaktować się z drugim człowiekiem, bez uczciwości w końcu nie można poznać własnego wewnętrznego świata z całą jego głębią i złożonością.Kim jestem zapytacie,żeby definiować,określać i więzić w okowach Słów tak ważne i istotne rzeczy?Nikim odpowiem, jestem tylko starym, zgorzkniałym i pokrytym bliznami Obserwatorem z odrobiną nikomu niepotrzebnych talentów.

środa, 9 kwietnia 2008

Las.

Ciemna gęsta ściana drewnianej namacalności szepcze do mnie cichym skrzypieniem powykręcanych kończyn.Falujące obłoki liści i igieł tańczą z czernią nocy w posępnym i nigdy niekończącym sie uścisku.Martwe jęki dawno nieżywych gałęzi wypełniają pustym szelestem głębię pachnącej mchem ciszy.W Lesie jest zawsze tyle spokoju i majestatu.Gruba skora brązowej kory nie drży pod wpływem delikatnego dotyku,jasne drewniane serca szpalerów drzew nie zaczynają bić mocniej pod wpływem wspomnień zeszłorocznego wiatru.Las jest idealną kompozycją fascynujących,utwardzonych i zakorzenionych osobowości-nie jest od nikogo ani od niczego zależny.Las ma własną sferę lęków i niedomówień, las nie jest po prostu straszny, las jest groźny tak jak groźne jest wszystko to co istnieje we własnej i niezależnej od świata odrębności.Las sam wytycza granice swojego istnienia,jest wiezieniem i pułapką dla przestrzeni która zaskoczona nie może się odnaleźć pośród bliźniaczo i zwodniczo podobnych drzew.Cóż w tym dziwnego,przecież nie tylko ona gubi sie w Lesie.Las jest ostatnio moim jedynym przyjacielem.Patrzę na niego z balkonu mojego Sanatorium smakując swoją samotność i wiem, ze gdzieś tam w głębi namacalnego mroku Las mnie słyszy i że jękiem drewnianych słoi stara się ukoić moją wrażliwość.Gdybym nie wierzył tak bardzo straceńczo w pustkę to podziękowałbym Bogu dzisiaj za to że stworzył Las.Niestety podziękowań nie będzie,a mi pozostaje jedynie paląca smutkiem prawda-Samotność jest wyrokiem i karą za to,że nikt nie umie,nie chce, albo nie próbuje Cię zrozumieć.Nic to.Mam przynajmniej swój Las.Może chociaż on poświęci mi jedną,delikatną i błyszczącą żywiczą łzę.