Kiedyś kobiece usta obiecywały więcej słodyczy, a ocean doznań wydawał się odpowiedzią na odwieczne pytanie o szczęście.
Kiedyś tęcza miała więcej kolorów a błękit Nieba był najwspanialszym tłem dla kipiącego życiem świata.
Kiedyś nadzieja nie była tylko pustym słowem a strach miał tak małe oczy, ze chwilami w ogóle ich nie otwierał.
Kiedyś smutek był tylko szczypta lirycznej przyprawy dodającej życiu smaku a ja byłem pełen wiary tak wielkiej,ze czułem się równy
dawno już nieistniejącym bogom.
Kiedyś oddychając miałem poczucie ze przez krotka chwile
jestem w stanie uwięzić w sobie cały świat po to tylko by następnie uwolnić go
bogatszym o cząstkę mnie.
Kiedyś cieple letnie wieczory trwały dłużej, nieznajomi uśmiechali sie szczerzej a rozświetlony księżyc miał jeszcze bardziej ludzka
twarz.
Kiedyś prawda ukryta była w każdej lekkiej jak obłok frazie szybującej przez przestworza mojego umysłu, a samotność była ekscytującym zaproszeniem
do podroży w głąb siebie.
Kiedyś śmierć była tak bardzo martwa,ze nikt nawet o niej
nie pamiętał.I tak byłaby niczym przy mojej sile i woli życia!
Kiedyś miałem plany tak wielkie ze na ich realizacje nie starczyłoby resztek wieczności darowanej mi przez łaskawy Los.
Kiedyś nie byłem jedynie zdeformowanym fragmentem świadomości wystającym ze spienionej otchłani Chaosu.
Bylem czymś więcej niż popękaną szybą przez którą mroźny Wszechświat przygląda się kolejnemu nic nieznaczącemu upadkowi.
Kiedyś…
Proszę pisać dalej. Z ogromną ciekawością czytuję Pańskie posty.
OdpowiedzUsuńTo jest naprawdę genialne.
Wiek 34 lat to chyba ten okres kiedy dla jednej polowy populacji jestem jeszcze mlodzieniaszkiem a druga juz mowi mi "per Pan";)
OdpowiedzUsuńCóż, tak chyba będzie zawsze, nieprawdaż? Zawsze dla jednej połowy będziemy "młodzieniaszkami", dla innej kimś innym.
OdpowiedzUsuńZ reguly dla niemal wszystkim bedziemy nikim.Ta wersja bardziej mi odpowiada.
Usuń