sobota, 16 czerwca 2007

Łaska.

Pijaku wstrętnie obrzydliwy z oczami pustymi od nicości nierzeczywistych uniesień. Pełen doznań powykrzywianych i słabych jak Twoje wychudzone kończyny, wspomnień wulgarnych i nieprawdziwych jak cały ciąg cierpień zwanych przyszłością. Wyśmiewany codziennie miliardami spojrzeń mijających Cię ludzi, tak bardzo wywyższonych na cokoły ich niby bardziej idealnych światów. Spętany mocnym łańcuchem upodlenia zaciskającego się na Twojej szyi, każdego dnia trochę mocniej i bardziej-aż stanie się cienka jak szyja ukochanej butelki. Chłostany bezustannie przez boga Trzeźwości gnębiącym trzaskiem łamanego kacem dnia. Trwający w Piekle oszustw i samotności, palony płomieniami, które tylko biały płyn jest w stanie ugasić. Podnieś głowę chybotliwą od cierpień, których świadomość masz tylko Ty i spójrz mi w oczy. Głęboko, mocno, aż do źródeł bram świata. Spójrz w lustra mojego zrozumienia i poczuj, ze Cię widzę, doświadczam, rozumiem. Poczuj, ze stoisz przede mną nagi w swojej nigdy do końca niezniszczonej niewinności i Nigdy, NIGDY nie zapominaj, ze też jesteś ukochanym dzieckiem tego świata. Twój upadek jest tak samo nieskończenie ważny jak ich sukcesy, Twoje upodlenie ma miarę tak samo wielką jak ich wzruszenia i radości a Twoja śmierć będzie tak samo pusta i bezsensowna jak ich śmierci. Wstrętny, obrzydliwy pijaku daję Ci Dar Wiary i Zrozumienia. Nakarm się nim czasem miedzy jednym kieliszkiem a drugim...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz