środa, 29 sierpnia 2007

Ból.

No i cierpię. Myślę, ze jest to naturalny stan mojego istnienia, który momentami tylko jest przerywany mirażem złudzeń i obietnic lepszych chwil. Czasem mam wrażenie, ze nie zasługuję na nic lepszego niż kilka chwil cierpienia spowitych w duszącą mgłę samotności i opuszczenia. Tęsknię do wizji idealnego świata wypełnionego ciepłem i wiarą w kolejne coraz lepsze dni. Codziennie błagam rzeczywistość o nagrodę za mój upór,uczciwość i siłę w pokonywaniu mojej Drogi, ale ona jest ślepa i głucha na moje modlitwy. Nawet słowa nie są mi dzisiaj posłuszne, wydają mi się jakieś niepokorne i ociężałe, tak jakby wyczuwały, że przez chwilę ugiąłem się pod ciężarem niepowodzeń. Nie mogę pozwolić sobie na odpoczynek, ciągle muszę być czujny i gotowy do walki, ciągle muszę żyć w przeświadczeniu, że za rogiem następnej chwili czai się zagrożenie, katastrofa,  upadek. Nie miałem i nie będę miał już chyba poczucia bezpieczeństwa w tym cholernie niespokojnym, chaotycznym i nieprzewidywalnym życiu. Myślicie, że się poddaję?!Nigdy!!!Ja się nigdy nie poddaję i nigdy się nie poddam, co więcej smakuję swoje słabości z perwersyjną radością, bo wiem, ze są one tylko marnym piaskiem rzucanym w tryby potężnej machiny woli życia, walki i wygrywania. Cały mój świat może zamienić się w popiół niespełnionych nadziei a ja z szelmowskim uśmiechem zacznę na nowo budować swoje pomniki. Popiół i łzy-czyż nie jest to idealne spoiwo dla spiżowych obelisków na cześć mojego człowieczeństwa? Dzień, w którym się poddam będzie dniem końca mnie i mojego świata. A ja jeszcze nie zamierzam się kończyć, mam w sobie tyle życia, że wystarczyłoby na ożywienie pustki całego tępo milczącego czernią Wszechświata! Euforyzująco porażające jest jak wielką Siłę może dać ucieczka z niewoli Piekła własnych słabości! To jest moje przesłanie na dzisiejszą noc dla tych którzy czytają i dla tych którzy śnią sny swojej niewinności w ucieczce od lęków i niedoskonałości zaszczepionych podstępnie przez bolesne i niesprawiedliwe doświadczenia. Wierzę, że mogę tym coś zmienić. Naprawdę wierzę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz