tekst z 2007
Czas bywa struną, na której delikatne chwile grają melodie trującego upojenia i rozkoszy. Bywa również czas nieskończonym oceanem wydarzeń i doświadczeń, z których każde waży w jego bezmiarze tyle co garść słonej, morskiej piany. Zdarza się, że czas zamienia się w wielką i niezdobytą górę własnych wydumanych celów i przekonań. Nieliczni nieszczęśnicy, którzy docierają na jej szczyt z przerażeniem odkrywają, że jedyny sens jej istnienia to bezdenna przepaść,w którą trzeba skoczyć. Czasem czas transformuje sie w kamień- twardy i zimny jak lodowe kryształy cierpień, z których poukładane są ludzkie dramaty. Później nagle odparowuje i staje się obłokiem wizji i idei tłoczących się w niezliczonych człowieczych umysłach. Ktoś kiedyś powplątywał podstępnie czas w tkanki ludzkiego ciała, żeby cichym szumem komórkowej klepsydry odmierzał ziarna zniszczenia przesypujące się przez każdego z nas. Duże pokłady czasu można też odkryć kilofem swojej wyobraźni w szczelinach starych murów i królewskich grobowcach, tysiące turystów kopią tam codzienne a i tak zostają jeszcze chronotony dla setek przyszłych pokoleń. Bywa czas łukiem, który strzela we mnie ślepymi strzałami przypadku, ostatnio trafił mnie boleśnie w piętę cynizmu tak bardzo, że kuleję trochę i momentami znosi mnie w kierunku nadmiernej wrażliwości. Ale tak naprawdę czas jest bezdenną przepaścią i wielkim kurhanem, w których mogę pochować własne słabości, porażki i ludzi, którzy mnie zawiedli. Pochować tak głęboko i mocno w odmętach ciemności i niepamiętania, żebym nawet w najgorszych snach nie słyszał echa ich żałosnych i rozpaczliwych krzyków. Tak, tak moi drodzy nieistniejący czytelnicy- czas to jedna wielka obietnica zapomnienia.
Dziwadełka to specyficzny stan materii składającej się z samych kwarków i wymykającej się wszelkim prawom klasycznej fizyki. Blog, który miał być zwykłym zapisem moich myśli z czasem stal się właśnie takim dziwadełkiem,czymś co wymyka się konwencji poezji i prozy. Jedna cząstka dziwadełka może przemienić cały Wszechświat na swoje podobieństwo. Jedno słowo zamienia kolejne w nigdy nieustającą rzekę myśli.
wtorek, 5 lipca 2011
niedziela, 3 lipca 2011
Zaprzeczenie.
tekst z 2007
Wszystko mi jedno.
Wszystko mi jedno czy się obudzę czy też pozostanę na zawsze po drugiej stronie powiek.
Wszystko mi jedno czy zasnę przykryty kamienną kołdrą snu i niemyślenia, czy będę przeżywał tortury na ciemnym łożu bezsenności.
Nie obchodzi mnie czy jestem dla kogoś całym światem czy też nikt nie pamięta nawet koloru moich oczu.
Nie interesują mnie prawdy objawione w świetlistych labiryntach proroczych głów i te całkiem banalne ukryte w owadzich tunelach umysłów szarych ludzi.
Nie sprawia mi różnicy czy zostanę wychłostany palącym biczem odrzucenia czy też będę ukojony delikatnym muśnięciem skrzydeł pożądania.
Nie potrzebuję marnego strumienia akceptacji drażniącego pustynię wyżłobionych latami samotności przekonań.
Wszystko mi jedno czy ktoś będzie i wszystko mi jedno jak bardzo kogoś nie będzie. Nie obchodzi mnie czy coś się dzieje ani jak bardzo się dzieje, pustka tez mnie nie obchodzi-jest nudna i powtarzalna w swojej niewypelnialnosci.
Idee tez mnie nie obchodzą-są jak bagno, od którego chroni tylko talizman niewinności. Stąpam czasem ciężkim butem sarkazmu po pustych czaszkach zatopionych w nim ludzi. Tez mnie nie obchodzą, są tylko chwilą miedzy jednym krokiem a drugim.
Nie interesuje mnie ekshibicjonistycznie odsłonięta przeszłość ani cnotliwa i chroniąca zazdrośnie swych wdzięków przyszłość.
Poeci rzeźbiący światy słów z doznań nieforemnych- na nich też mi nie zależy, tym bardziej im mocniej ich kocham.
Wiedza wielka jak rzeka stąd do początku Wszechświata tez jest mi obojętna - i tak nigdy nie będę mógł popłynąć nią dalej niż do krańca własnego umysłu.
Cala moja przestrzeń doznań to marne kilka uderzeń serca miedzy czubkami palców a cieniami powiek. Mogę i muszę się w niej ukryć i rozproszyć. Może dotrwam sam do końca drogi. Nic nie smakuje lepiej niż gorzkie zwycięstwo nad wszystkim i wszystkimi. Smakuje tak obrzydliwie dobrze, ze aż można zwymiotować własną duszą...
Wszystko mi jedno.
Wszystko mi jedno czy się obudzę czy też pozostanę na zawsze po drugiej stronie powiek.
Wszystko mi jedno czy zasnę przykryty kamienną kołdrą snu i niemyślenia, czy będę przeżywał tortury na ciemnym łożu bezsenności.
Nie obchodzi mnie czy jestem dla kogoś całym światem czy też nikt nie pamięta nawet koloru moich oczu.
Nie interesują mnie prawdy objawione w świetlistych labiryntach proroczych głów i te całkiem banalne ukryte w owadzich tunelach umysłów szarych ludzi.
Nie sprawia mi różnicy czy zostanę wychłostany palącym biczem odrzucenia czy też będę ukojony delikatnym muśnięciem skrzydeł pożądania.
Nie potrzebuję marnego strumienia akceptacji drażniącego pustynię wyżłobionych latami samotności przekonań.
Wszystko mi jedno czy ktoś będzie i wszystko mi jedno jak bardzo kogoś nie będzie. Nie obchodzi mnie czy coś się dzieje ani jak bardzo się dzieje, pustka tez mnie nie obchodzi-jest nudna i powtarzalna w swojej niewypelnialnosci.
Idee tez mnie nie obchodzą-są jak bagno, od którego chroni tylko talizman niewinności. Stąpam czasem ciężkim butem sarkazmu po pustych czaszkach zatopionych w nim ludzi. Tez mnie nie obchodzą, są tylko chwilą miedzy jednym krokiem a drugim.
Nie interesuje mnie ekshibicjonistycznie odsłonięta przeszłość ani cnotliwa i chroniąca zazdrośnie swych wdzięków przyszłość.
Poeci rzeźbiący światy słów z doznań nieforemnych- na nich też mi nie zależy, tym bardziej im mocniej ich kocham.
Wiedza wielka jak rzeka stąd do początku Wszechświata tez jest mi obojętna - i tak nigdy nie będę mógł popłynąć nią dalej niż do krańca własnego umysłu.
Cala moja przestrzeń doznań to marne kilka uderzeń serca miedzy czubkami palców a cieniami powiek. Mogę i muszę się w niej ukryć i rozproszyć. Może dotrwam sam do końca drogi. Nic nie smakuje lepiej niż gorzkie zwycięstwo nad wszystkim i wszystkimi. Smakuje tak obrzydliwie dobrze, ze aż można zwymiotować własną duszą...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)