Za dawnym i pełnym życia sobą rozsypanym jak szary popiół na przestrzeni tak wielu pustych lat tęsknię bezgranicznie.
Za pełnymi ustami,które bezszelestnie szeptałyby coś ważniejszego niż zwykle okruchy codzienności również boleśnie tęsknię.
Rozpaczliwie także tęsknię za drżeniem dłoni szukających rozkoszy w bezkresnym oceanie upragnionego ciała.
Za świetlistym spojrzeniem błyszczącym bezwarunkowym oddaniem i bezgraniczna akceptacja z mroku krytyki i obojętności tęsknię aż do granic zatracenia.
Za podziwem dzikim i pierwotnym płonącym w dzikiej ekstazie ognia splatanych ciał tęsknię z zaciśniętym gardłem.
Za chęcią poznania i poszukiwania ukryta w długich rozmowach tęsknię chyba najbardziej.Bez niej egzystencja jest tylko pustym i jałowym trwaniem bez wartości i znaczenia.
Za doznaniem Boga, który zostawił mnie samego na pastwę feymanowskiej sumy po historiach tęsknię w tych rzadkich chwilach kiedy czuje,ze jestem tylko człowiekiem.
Za zapomnieniem i Nirwana ukrytymi w prostych wzorach chemicznych tez z przerażeniem z rzadka tęsknię.
Każdy przemijający kwant czasu niesie ze sobą fragmenty moich tęsknot. Kiedyś ,gdy zgasnę już tak bardzo,ze nic nie będzie mnie mogło wskrzesić spojrzę na te rzekę doznań i zrozumiem,ze tęsknota jest nieodłącznym atrybutem spełnienia. Ale na razie tylko tęsknię...
Dziwadełka to specyficzny stan materii składającej się z samych kwarków i wymykającej się wszelkim prawom klasycznej fizyki. Blog, który miał być zwykłym zapisem moich myśli z czasem stal się właśnie takim dziwadełkiem,czymś co wymyka się konwencji poezji i prozy. Jedna cząstka dziwadełka może przemienić cały Wszechświat na swoje podobieństwo. Jedno słowo zamienia kolejne w nigdy nieustającą rzekę myśli.
środa, 31 sierpnia 2011
piątek, 5 sierpnia 2011
Bliskość.
tekst z 2007
Bliskość jest dla mnie brakiem lęku.
Bliskość jest ufnością, ze mogę oddać swoje serce drugiej osobie i dostanę je z powrotem spokojne i ukojone.
Bliskość jest zgodą na łzy i gniew, poddaniem się drugiemu człowiekowi w ekstazie oddania.
Jest tez bliskość aktem pokory w trakcie którego godzę się na przyznanie do własnych słabości i ograniczeń oraz proszę o akceptację dla mojej niedoskonałości.
Bywa bliskość ciepłym blaskiem wspólnych doznań odczuwalnym tylko przez szczególnie wyjątkowych w swoim przezywaniu ludzi.
Bliskość jest bliźniaczą siostra zrozumienia, praktycznie nie widuje się ich osobno.
Dla mnie bliskość jest tez bolesnym wyrzutem i raniącą drwiną, którymi pazerna na cierpienie rzeczywistość codziennie karmi ślepe wnętrze mojej naiwności.
Tak łatwo mnie uwieść wizją bliskości.Ja który nie ulegam ideom,słowom i przekonaniom staję się natychmiast nagi i bezbronny kiedy zobaczę chociaż obietnicę tego co tak boleśnie pulsuje we mnie pustym niedopełnieniem.
Przyznaję się do własnej słabości w kolejnym akcie uwalniającego ekshibicjonizmu, bo wierzę, ze kreowanie słów daje mi chwilową wolność i kontrolę nad moimi ograniczeniami.Nawet jeśli jest inaczej to i tak chwilowa nawet ulga jest bezcenną nagrodą.
Cholernie mi dzisiaj duszno, myślę, że dla mnie bliskość jest tez powietrzem, którym tak naprawdę nigdy nie miałem jeszcze okazji pooddychać.
Otworzę okno i poddam się pieszczotom pocałunków sierpniowej, zimnej nocy. Może to wyciszy mnie choć na chwile.
Bliskość jest dla mnie brakiem lęku.
Bliskość jest ufnością, ze mogę oddać swoje serce drugiej osobie i dostanę je z powrotem spokojne i ukojone.
Bliskość jest zgodą na łzy i gniew, poddaniem się drugiemu człowiekowi w ekstazie oddania.
Jest tez bliskość aktem pokory w trakcie którego godzę się na przyznanie do własnych słabości i ograniczeń oraz proszę o akceptację dla mojej niedoskonałości.
Bywa bliskość ciepłym blaskiem wspólnych doznań odczuwalnym tylko przez szczególnie wyjątkowych w swoim przezywaniu ludzi.
Bliskość jest bliźniaczą siostra zrozumienia, praktycznie nie widuje się ich osobno.
Dla mnie bliskość jest tez bolesnym wyrzutem i raniącą drwiną, którymi pazerna na cierpienie rzeczywistość codziennie karmi ślepe wnętrze mojej naiwności.
Tak łatwo mnie uwieść wizją bliskości.Ja który nie ulegam ideom,słowom i przekonaniom staję się natychmiast nagi i bezbronny kiedy zobaczę chociaż obietnicę tego co tak boleśnie pulsuje we mnie pustym niedopełnieniem.
Przyznaję się do własnej słabości w kolejnym akcie uwalniającego ekshibicjonizmu, bo wierzę, ze kreowanie słów daje mi chwilową wolność i kontrolę nad moimi ograniczeniami.Nawet jeśli jest inaczej to i tak chwilowa nawet ulga jest bezcenną nagrodą.
Cholernie mi dzisiaj duszno, myślę, że dla mnie bliskość jest tez powietrzem, którym tak naprawdę nigdy nie miałem jeszcze okazji pooddychać.
Otworzę okno i poddam się pieszczotom pocałunków sierpniowej, zimnej nocy. Może to wyciszy mnie choć na chwile.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)