piątek, 5 sierpnia 2011

Bliskość.

tekst z 2007 
Bliskość jest dla mnie brakiem lęku.
Bliskość jest ufnością, ze mogę oddać swoje serce drugiej osobie i dostanę je z powrotem spokojne i ukojone.
Bliskość jest zgodą na łzy i gniew, poddaniem się drugiemu człowiekowi w ekstazie oddania.
Jest tez bliskość aktem pokory w trakcie którego godzę się na przyznanie do własnych słabości i ograniczeń oraz proszę o akceptację dla mojej niedoskonałości.
Bywa bliskość ciepłym blaskiem wspólnych doznań odczuwalnym tylko przez szczególnie wyjątkowych w swoim przezywaniu ludzi.
Bliskość jest bliźniaczą siostra zrozumienia, praktycznie nie widuje się ich osobno.
Dla mnie bliskość jest tez bolesnym wyrzutem i raniącą drwiną, którymi pazerna na cierpienie rzeczywistość codziennie karmi ślepe wnętrze mojej naiwności.
 Tak łatwo mnie uwieść wizją bliskości.Ja który nie ulegam ideom,słowom i przekonaniom staję się natychmiast nagi i bezbronny kiedy zobaczę chociaż obietnicę tego co tak boleśnie pulsuje we mnie pustym niedopełnieniem.
Przyznaję się do własnej słabości w kolejnym akcie uwalniającego ekshibicjonizmu, bo wierzę, ze kreowanie słów daje mi chwilową wolność i kontrolę nad moimi ograniczeniami.Nawet jeśli jest inaczej to i tak chwilowa nawet ulga jest bezcenną nagrodą.
Cholernie mi dzisiaj duszno, myślę, że dla mnie bliskość jest tez powietrzem, którym tak naprawdę nigdy nie miałem jeszcze okazji pooddychać.
Otworzę okno i poddam się pieszczotom pocałunków sierpniowej, zimnej nocy. Może to wyciszy mnie choć na chwile.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz