Dziwadełka to specyficzny stan materii składającej się z samych kwarków i wymykającej się wszelkim prawom klasycznej fizyki. Blog, który miał być zwykłym zapisem moich myśli z czasem stal się właśnie takim dziwadełkiem,czymś co wymyka się konwencji poezji i prozy. Jedna cząstka dziwadełka może przemienić cały Wszechświat na swoje podobieństwo. Jedno słowo zamienia kolejne w nigdy nieustającą rzekę myśli.
wtorek, 12 czerwca 2007
Głód.
Głód jest powiązany z brakiem. Jest napięciem, polem i przestrzenią doznań miedzy natarczywą i bolesną potrzebą a zaspokajającą obecnością i istnieniem. Głod woła o ulgę, o darowanie kary wymierzonej w postaci nieznośnych chwil braku i niespełnienia. Krzyczy o ratunek w zdezorientowanym umyśle, odbija się echem w pulsującym gorącą krwią sercu, przebiega bezszelestnym drżeniem po rozgrzanej gorącym słońcem skórze. Bywają głody, które jak czarna dziura zatrzymują czas i zmieniają całą strukturę świata. Miażdżą emocje, wartości, zasady i więzi. Zamieniają nieskończone źródła ludzkiej dumy i godności w mililitry fałszywie cudownego płynu w strzykawce lub w wachlarz złudzeń powstających na krawędzi załamującej światło butelki. Te głody zostawiam ślepym umysłom nieszczęśników i modlę się moim bliźniaczym i pełnym ateistycznej wiary sercem o zbawienie ich człowieczeństwa. Bywają głody, których świadomość tymczasowości wzmaga oczekiwanie na pożądliwe spełnienie. Wirują sobie w przestrzeni posplatanych "bytów", zmieniają swoje kolory, natężenie i nagle eksplodują ekstazą nasycenia, gdy ich czas radośnie się dopełnia. Są też głody oczekiwania na coś co jeszcze nie zaistniało, głody "kreacji" i "tworzenia". Tworzą się z fluktuacji złudzeń, marzeń, wyobrażeń. Karmią się gestami, domysłami, cichą nadzieją i ukrytymi aż do granic intymności potrzebami. Głody są najmocniej odczuwalne w chwilach samotności, wpadają z nią w rezonans, wzmacniają się, wypełniają ciało i umysł mocniej i pełniej. Dlatego właśnie Głód najpełniej i najmocniej woła we mnie w chwili samotności, a że ciągle jestem samotny to nieustannie pełen jestem bolesnego krzyku. Nieskończenie wiele jest rożnych głodów, a ja stworzyłem zasłonę z tylu słów. Smutnie radosna prawda jest taka, że jedyne czego dzisiaj jestem głodny to eliksir z osobistej apteczki pewnej niebezpiecznie urokliwej Wiedzmy...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz