wtorek, 12 czerwca 2007

Pokora.

Oniemiałem. Zastygłem w pierwotnym zachwycie. Padam na kolana i pochylam z oddaniem głowę. Odkładam na bok dumę, hardość i odwagę. Zostałem pokonany bez walki i bez przemocy. Uwrażliwiony w jednej milisekundzie przez reakcję miliardów neuronów zamieniam się w szept zaskoczonego ciała. Rozpadam się w pył zachwytu,lęku i pokory rozdmuchiwany przez powiewy pożądania i ekscytacji. Zdumione oczy kajają się wilgocią za nadmierną odwagę, palce przeklinają się wzajemnie za ulegnięcie pokusie. Przeegzaltowane?A może to po prostu właściwa reakcja na piękno?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz