Dziwadełka to specyficzny stan materii składającej się z samych kwarków i wymykającej się wszelkim prawom klasycznej fizyki. Blog, który miał być zwykłym zapisem moich myśli z czasem stal się właśnie takim dziwadełkiem,czymś co wymyka się konwencji poezji i prozy. Jedna cząstka dziwadełka może przemienić cały Wszechświat na swoje podobieństwo. Jedno słowo zamienia kolejne w nigdy nieustającą rzekę myśli.
czwartek, 12 lipca 2007
Okruch prawdy.
Niech to szlag.Mam ochotę dzisiaj być tak perwersyjnie konkretny i mało metaforyczny.Wyjałowiły mnie doznania kilku ostatnich dni.Czuję się jak kamienna pustynia żalu i samotności torturowana przez brak deszczu jakiejkolwiek nadziei.Na dodatek moje własne sumienie zaciska mi na szyi pętlę poczucia winy.Postąpiłem nieetycznie i nie zapanowałem nad pewną sytuacją.Przyznam, że rzadko mi się to zdarza, a jeszcze rzadziej zdarza mi się postępować wbrew swoim zasadom.Mam pewien specyficzny kontrakt z rzeczywistością- bosymi stopami niewinności ufnie lewituję ponad rozżarzonymi węglami pokus za co w zamian otrzymuję bezcenny dar:mogę przebywać sam z sobą i w dalszym ciągu mieć wrażenie, ze to całkiem przyjemne towarzystwo.Niestety naruszyłem jeden z paragrafów kontraktu, pod wpływem emocji i napięcia wyślizgnąłem się na chwilę z objęć prawdy.Po raz pierwszy od niepamiętnego "kiedyś" poczułem jak to jest poczuć obrzydliwy smak błota fałszu i manipulacji.Rzygać mi się chce od smaku samego siebie,z drugiej strony kto wie może to jest moja szczepionka, mój drogowskaz, moje ostrzeżenie, strzał z bata ironicznie okrutnego Losu.Między jednym a drugim uderzeniem mogę przeczytać pisane alfabetem cierpienia syczące słowa:"Nie jest Ci dane być idealnym, bo na Olimpie jest już zbyt ciasno i bogowie bywają nerwowi, kiedy każdy nędzny i pyszałkowaty perfekcjonista stara się tam wepchnąć.Rozkazuję Ci więc popełniać błędy, żebyś smakował swojej ludzkiej,niedoskonałej Natury i żebyś miał świadomość własnych ograniczeń i słabości.Hm wyglądasz mi na sprytnego, więc ponadto regularnie będę Ci zsyłał Muzy, które będą mieszać Ci w głowie i sprawiać , żebyś nie miał zbyt wiele spokoju, no i żeby Ci cierpienia nie zabrakło nędzny ty pyszałkowaty mądralo" Dlaczego się tym z wami dziele?Dlatego, ze to nie ma znaczenia!Jesteście dla mnie jak oczy ślepe od migotliwego blasku moich słów.Mogę stanąć przed wami nagi, a i tak jedyne co możecie mi dać to mętne zwierciadło dla niespokojnych myśli.Jesteście jak głuchy widz czujący muzykę jedynie poprzez drgania powietrza na rozżalonej kalectwem innych zmysłów skórze.Pokazuję wam kwanty mojej intymności,ale to nie znaczy, ze ktokolwiek z was (nawet Ci, którzy tak myślą) są tak naprawdę bliżej zrozumienia fizyki mojego umysłu.Obserwujecie załamania emocji na siatce dyfrakcyjnej mojej wrażliwości, ale nikt nie umie poskładać tego w spójną teorie. Coz, może kiedy spotkam mojego Maxa Plancka, który będzie nie tyle wiedział, co będzie CZUŁ, że wystarczy w mianowniku odjąć 1 , żeby wszystko zaczęło mieć sens. Haha bawi mnie hermetyczność tej metafory, powiedzmy, ze to mój specyficzny rodzaj intelektualnej zemsty na świecie i jego wytworach.To co czuję staje się aksjomatem mojego Wszechświata!Taka jest dzisiaj moja prawda i pewnik czy komuś się to podoba czy nie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz