Dziwadełka to specyficzny stan materii składającej się z samych kwarków i wymykającej się wszelkim prawom klasycznej fizyki. Blog, który miał być zwykłym zapisem moich myśli z czasem stal się właśnie takim dziwadełkiem,czymś co wymyka się konwencji poezji i prozy. Jedna cząstka dziwadełka może przemienić cały Wszechświat na swoje podobieństwo. Jedno słowo zamienia kolejne w nigdy nieustającą rzekę myśli.
wtorek, 10 lipca 2007
Zmęczenie.
Ramiona mam tak strasznie ciężkie. Bolą mnie potwornie brakiem lekkości zagubionej między pełzającymi powoli i z wysiłkiem chwilami odrzucenia.Umęczony kark niemym krzykiem umęczonych mięśni blaga o litość głowę ciężką od balastu 29 lat gęstych od cierpienia rozmyślań.Opadające na klawiaturę z fatalistyczną siłą palce krwawią jęczącymi i żebrzącymi o łyk wolności frazami.Siwe i postarzałe od chorobliwej intensywności doznania tłoczą się w kolejce, żeby wyrwać swoją cząstkę z gorącego chwilami jeszcze serca.Każda myśl, każda idea, każde wspomnienie wyryte w potężnym głazie mojej pamięci rozpadają się w pył zapomnienia i zaprzeczenia pod dotykiem mojego smutku.Smutek to taka znajoma bestia - jest ze mną od pierwszego oddechu i zawsze mogę na niego liczyć.Szczerze mówiąc smutek to najwierniejszy przyjaciel jaki mi towarzyszy- chyba nawet trochę go kocham, jest taki lojalny i tak naprawdę to on jeden nigdy mnie nie opuścił. W akcie bezinteresownej dobroci przykrywa wszystko swoimi ciemnymi skrzydłami, tężeje w szczelinach niepewności,wyrasta stalaktytami w grotach nieukojonych pragnień.Czasem zaklina fragmenty duszy w dziwadełka płynnego cierpienia zmieniające cały mój świat w kilka czekających na narodzenie łez.Nie chce mi się już pisać, nie czuje dzisiaj oddechu Minerwy na karku,chyba nawet ona ode mnie odeszła. Och dlaczego jestem taki zmęczony i dlaczego tak strasznie i boleśnie wszystko mi jedno.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz