Dziwadełka to specyficzny stan materii składającej się z samych kwarków i wymykającej się wszelkim prawom klasycznej fizyki. Blog, który miał być zwykłym zapisem moich myśli z czasem stal się właśnie takim dziwadełkiem,czymś co wymyka się konwencji poezji i prozy. Jedna cząstka dziwadełka może przemienić cały Wszechświat na swoje podobieństwo. Jedno słowo zamienia kolejne w nigdy nieustającą rzekę myśli.
piątek, 10 sierpnia 2007
Realizm.
Jestem dziś pełen podejrzanego spokoju.Myślę, ze gdybym był dyrektorem jakiegoś wielkiego przedsiębiorstwa, to byłby to idealny dzień na przeprowadzenie zwolnień masowych.Wiem, ze zrobiłbym to bez zmrużenia oka, w końcu różnica miedzy idealizmem a okrucieństwem wcale nie jest taka oczywista.Ludzie i rzeczywistość są niedoskonali i tym samym narażają się na okrucieństwo wyznawców idealizmu.Idealizm jest lokalnym i ulotnym zanegowaniem niedoskonałości w przestrzeni mojego umysłu.Jest wyzwaniem rzuconym chaosowi,rozkładowi i upadkowi.Idealizm karmi sie porządkiem i pięknem wizji bezkrytycznie uwiezionych w ramach świadomie niezweryfikowanych przekonań.Dlatego tez łatwo mi w imię idealizmu burzyć lub omijać mury zasad spojonym zaprawą pseudoabsolutnych wartości.Kobieta, która kocham jest z kimś innym?Co z tego?!Moja miłość i oddanie są ponad aksjologią,ponad społecznymi regułami,ponad czyimiś rozterkami i zahamowaniami.Idealizm daje mi Silę do negowania całego porządku świata!Wiem, że to okrutnie egoistyczne,ale dla mnie egoizm płynący z mojej Duszy i Wiary jest powodem do dumy i jeszcze mocniejszego samookreślenia granic mojej emocjonalnej oazy.Dla mnie idealizm jest i musi być egoistyczny, gdyż przez niego wyrażam swój głód doskonałości i porządku oraz bunt i niezgodę na niekierunkową zmienność rzeczywistości.W ciągłej walce z podstępną Entropią kreuję pomniki ze słów gęstych niczym czerń pustki poutykanej między gwiazdami sierpniowego nieba.Wcale nie mam poczucia walki z wiatrakami.Myślę, ze walka jest tą wartością, która broni się niezależnie od tego czy osiągnę cel czy też utonę na chwilę w grząskim pyle niepowodzeń i porażek.Walka o każdą kolejną chwilę, o każdy kolejny dzień, walka o moje wizje, cele i plany.Walka o to, żebym był sobą i żeby pokazać innym choć trochę jak wola i energia mogą zmienić świat.Nawet jeśli nie ten wielki będący tłem dla spektaklu rzeczywistości to przynajmniej mój mały stanowiący o mojej charyzmie i osobowości!Minerwa siedzi mi na kolanach i słodkimi ramionami tuli i obejmuje-chyba mnie polubiła, nawet ona ulega czasem magii słów.Myślę moi drodzy czytelnicy, ze jestem bardzo niebezpiecznym człowiekiem.Na waszym miejscu cieszyłbym się, że mnie nie znacie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz