środa, 14 listopada 2007

Potrzeba.

Potrzebuje operacji.Potrzebuje chlodnej,chirurgicznej bezwzglednie ostrej precyzji stalowo zimnych rozwiazan.Potrzebuje stabilnosci i rownowagi w moim wewnetrznym, wyjalowionym swiecie.Potrzebuje wiary w harmonie i rownowage, w lagodny porzadek swiata opartego na prostych i uczciwych prawach oraz zasadach.Potrzebuje ufnosci i poczucia bezpieczenstwa, im mniej frontow do walki ze zludzeniami tym wieksza bede mial sile na swoj wlasny rozwoj. Potrzebuje oczu, ktore beda patrzyly na mnie a nie na to co umiem, potrafie, moge dac lub zapewnic.Potrzebuje cieplej aury delikatnie przetaczajacych sie dni, bez zgrzytow,trzaskow i ran tak bolesnych, ze zabijaja marzenia i sen.Potrzebuje rownego rytmu krokow na mojej drodze,bez potkniec, upadkow, zlaman i tarzania sie w pyle. Potrzebuje zwyklego, prostego, szczerego dotyku, ot takiego od ktorego mruzy sie oczy w sennie szczesliwym i upojnym rozmarzeniu. Potrzebuje smiechu i ufnosci w kazdy nastepny dzien, niezaleznie od tego czy przejsciowo smakuje najgorszych chwil w moim zyciu. Slow potrzebuje, chlodnych i czystych jak lodowata woda chroniaca grubym swietlistym murem dna gorskich rzek. Potrzebuje oddychac - mocno i prawdziwie,bez leku, obaw, bez swiadomosci blizn na sercu i plecach. Ech potrzebuje... W sumie to kogo obchodza moje potrzeby?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz